Pamiętacie taką reklamę z lat dziewięćdziesiątych, reklamę cudownego odrdzewiacza do pralek bębnowych Calgon, w której zadowolony pan hydraulik mówił z dumą : Od dwudziestu lat naprawiam pralki. Pamiętacie? Dlaczego o tym piszę? Ponieważ Wałbrzyski Ośrodek Kultury, niczym pralka bębnowa (wspaniale odrdzewiona), od dwudziestu lat nakręca najważniejsze imprezy w mieście. Chyba nie ma w tym mieście wałbrzyszanina, który choć raz nie pojawił się na WOŚPIE czy Dniach Wałbrzycha. Nie ma pewnie też w Wałbrzychu dziecka, które choć raz nie uczestniczyło w zajęciach: tanecznych, teatralnych, plastycznych, czy wakacyjnej wycieczce z WOK.

W tym roku obchodzimy dwudzieste urodziny, co oznacza, że WOK działa od 1997 roku. Kupa czasu, że tak powiem. Ja mam to szczęście, że Wałbrzyski Ośrodek Kultury towarzyszy mi przez całe życie. Gdy byłam 10- letnim dzieckiem, WOK na Piaskowej Górze zapewniał najfajniejsze wycieczki wakacyjne za drobne pieniądze. Pamiętam jak babcia dawała mi w łapkę parę złotych i wysyłała z plecakiem do Złotego Stoku. Wsiadałam w ogromny autokar z grupą zupełnie obcych dzieci i już  po chwili wszyscy byliśmy dobrymi kumplami. Pod opieką pracowników WOK zwiedzaliśmy jakieś kopalnie, jaskinie, bunkry…? Nie pamiętam co to było, ale pamiętam , że był to świetny czas.

Kiedy trochę podrosłam, a  wycieczki pod czujnym okiem opiekunów już przestały bawić, w WOK także znalazło się dla mnie miejsce . Otworzyły się drzwi do magicznego świata teatru. Zajęcia teatralne w grupie najbardziej znanego instruktora w Wałbrzychu, legendarnego Grzegorza Stawiaka, to było to, co młodzi, zakręceni i zbuntowani ludzie lubili najbardziej. Nocne próby i miliony godzin spędzone w Sali Granatowej (bo premiera tuż, tuż, a my jesteśmy w „czarnej d…”, jak to mawiał nasz instruktor) wspominam z łezką w oku. To właśnie w Wałbrzyskim Ośrodku Kultury wielu młodych ludzi odkryło swoje: pasje, talenty, drogi życiowe , którymi do tej pory kroczą.

WOK przewijał się w moim życiu przez kolejne lata: wystawy, coroczny OKR – konkurs recytatorski, Wieczory Grajnatowe na Piaskowej Górze i Ligi Rocka na Białym Kamieniu,  aż w końcu zaczęłam tu pracować.

A propos pracy, na potrzeby tego tekstu postanowiłam zrobić rozeznanie wśród pracowników i pogrzebać trochę we wspomnieniach. Wszak dwadzieścia lat to dużo, a mało kto pamięta, jak to było kiedy Dom Spółdzielcy (bo pod taką nazwą funkcjonował współczesny WOK) ewoluował do miana Wałbrzyskiego Ośrodka Kultury i ruszał pełną parą na podbój miasta. Mało kto pamięta, bo mało kto pracuje w Wałbrzyskim Ośrodku Kultury tak długo. Jednak znalazły się dwie osoby, które są tu od zawsze. To Radek Markowski – akustyk i pani Krysia Supik – kadrowa pamiętająca niemal każdego pracownika (oraz zakup pierwszego komputera w WOK). Kiedy zapytałam Radka o wspomnienia  z tamtego okresu uśmiechnął się nostalgicznie. „Pierwszy koncert, jaki miałem zrobić był na otwarcie budynku na Piaskowej Górze, zaraz po remoncie. To był recital Rybotyckiej.”  Tu usłyszałam wyjaśnienie Pani Krysi: „Radek jednak nie pamięta, bo to była Grażyna Barszczewska.” Rzeczywiście. Pierwszym dyrektorem Wałbrzyskiego Ośrodka Kultury została kobieta, Elżbieta Łaganowska, powołana 17 sierpnia 1997 roku, 22 września został przyjęty pierwszy pracownik, do końca grudnia 1997 roku wyremontowano budynek na Piaskowej Górze, a 11 stycznia 1998 roku na scence nowiutkiej Sali Granatowej wystąpiła pani Grażyna Barszczewska ze swoim recitalem. Był to pierwszy koncert znanej aktorki w tym miejscu.

W słynnej Sali Granatowej odbywały się także pamiętne Wieczory Grajnatowe. Klimatyczne koncerty dla miłośników poezji śpiewanej . Można było, zupełnie za darmo, posłuchać takich gości jak: Jarosław Wasik, Tomasz Żółtko czy Radosław Kasprzycki. Znaleźli tam coś dla siebie nie tylko słuchacze, ale młodzi artyści lubujący się w tym gatunku muzyki.
Skoro wspominamy wydarzenia muzyczne, to nie można zapomnieć o najstarszej imprezie dziecięcej.  Przegląd Piosenki Przedszkolnej, przejęty jeszcze po Domu Spółdzielcy, odbywa się w Wałbrzychu od ponad trzydziestu lat, a od dwudziestu w Wałbrzyskim Ośrodku Kultury. Z biegiem czasu impreza została przemianowana na Festiwal Piosenki Przedszkolnej, lecz cel pozostał ten sam: propagowanie kultury muzycznej wśród najmłodszych.

W miarę upływu lat (konkretnie po około roku działalności) WOK otrzymał od miasta drugi budynek w dzielnicy Biały Kamień. To właśnie w WOK przy ulicy Andersa , w głowie Jerzego Karmińskiego, narodził się pomysł Ogólnopolskiej Giełdy Kabaretowej PrzeWAŁka. Jest on kontynuowany do dziś pod nazwą KopalniaK (Kopalnia Kabaretów). Pierwsza, kultowa dziś, PrzeWAŁka odbyła się 1999 roku jako Ogólnopolski Przegląd Aktorskich Spektakli Kabaretowych i Ogólnopolski Konkurs na Tekst Kabaretowy. Przez kilkanaście godzin wałkowano kabarety. Kto by wtedy przypuszczał, że przez tyle lat ta impreza będzie się cieszyć takim powodzeniem! (źródło: wok.walbrzych.pl).

Na PrzeWAŁce pojawiły się miliony znanych nazwisk, o których jeszcze nie wiedzieliśmy, że będą znane oraz setki legendarnych jurorów, którzy oceniali  nieznanych znanych. Wspomnienia PrzeWAŁki budzą najwięcej emocji wśród moich informatorów – pracowników WOK.  Kabaret Strzały z Aurory z Tomkiem Jachimkiem na czele, Teatr Podium 117 z Arkadiuszem Jakubikiem, Łowcy. B, którym ukradziono sweterki w Szczawnie Zdroju, zagubiony Cezary Pazura (i odnaleziony, na szczęście, dosłownie przed samym występem) spóźniony Kabaret Nowaki, ubierający kostiumy na oczach widzów, to tylko niektóre z przewałkowych postaci i ich  przygód. Przy organizacji Giełdy Kabaretowej pracownicy starali się jak nigdy: od rysowania zarysu zwłok na podjeździe przy Hotelu Maria, przez wypożyczanie szpitalnych kaczek i basenów, po produkcję peerelowskiej oranżady. Giełda Kabaretowa była okazją do zobaczenia na żywo ludzi, których ówczesny „zwykły Kowalski” widywał tylko na ekranie telewizora. Byli tu: Jacek Fedorowicz, Michał Ogórek, Wojciech Młynarski, Marian Opania, Zofia Czernicka, Czesław Majewski, Stefan Friedman, Maria Czubaszek, Stanisław Tym, Kabarety Potem, MUMIO, Kabaret Moralnego Niepokoju, Kabaret OTTO i wielu innych.
Historia wałbrzyskiej PrzeWAŁki jest bardzo bogata , a w szczegółach dostępna na stronie internetowej WOK. Można poczytać, zachęcam.

Myślę, że kultową imprezą, szczególnie pamiętaną przez rocznik osiemdziesiąty piąty, była Liga Rocka. Jej pomysłodawcą był Leszek Grodziński – dzisiaj prezes przychodni Piaskowa Góra. Scena Sali Artystycznej (potocznie zwana Czarną) została otwarta dla  zespołów przed debiutem, które rozpoczynały dopiero działalność i nie miały w swoim dorobku nagranej płyty oraz zespołów po debiucie, mogących pochwalić się dorobkiem artystycznym i płytowym. Wystąpili m.in.: Defekt Muzgó,  Zespół Wychowawczy, Terra, POSE 69, Akcyza, ONYX, In The name of GOD, OverTime, Esqarial, U.P.A,  Leaf , Insomnia, Morior Axis i wielu młodych pasjonatów alternatywnego brzmienia.

Ośrodek kultury rozkręcał się. W kolejnych latach rozkręcił się do rozmiarów małego tornada i z niszczycielską siłą, niemalże dokonał autodestrukcji. Niemalże, bo po zmianie dyrektora nadeszły lepsze czasy. WOK niczym Feniks odrodził się z popiołów. Tak było. Może brzmi to patetycznie, ale w rzeczywistości z nowym dyrektorem przyszła nowa energia. Zmieniono logo WOK z lecącego ptaka na punkową, mocno zakręconą, główkę. A propos tego logo – to też dosyć zabawna historia. Mało kto wie, że kontur owej główki to profil dyrektora Jarosława Buzarewicza. Serio, możecie sprawdzić, zachęcam. Pewnego razu, bez zbędnych ceregieli, dzielnie narysowano jego profil, grafik dorobił irokeza, coś w środku zakręcił i tak powstało logo.

Nastąpiły kolejne zmiany: Majowe ProWOKacje zostały zastąpione Dniami Wałbrzycha- świętem wszystkich wałbrzyszan. Do Wałbrzycha zaczęły przybywać gwiazdy tj. zespół Hey z Kasią Nosowską na czele, Marika, Natalia Kukulska, Muniek Staszczyk z T. Love, Kombi, Wilki, nawet przyjechał Krzysztof Krawczyk, który zaśpiewał słynny duet z Edytą Bartosiewicz, ale bez Edyty.

Bywa tak w życiu pracownika WOK, że organizacja koncertów gwiazdy dużego formatu  przynosi wiele radości, ale też stresu. Wynika to oczywiście z upodobań gwiazdy i potrzeb, które trzeba zaspokoić, a nie jest to łatwe. I tak przy zapraszaniu Kory Jackowskiej niezbędnym warunkiem była organizacja kampera. Musiał być duży, elegancki, z różnymi wygodami. Zastawiony wewnątrz kanapkami, owocami, kabanosami, wędlinami i innymi tzw. „smakołykami”. Po długich poszukiwaniach kampera spełniającego warunki ( oraz takiego, który nie będzie droższy niż sam koncert) pojazd stanął na murawie stadionu. Tuż za sceną. Piosenkarka przyjechała, weszła na scenę, zagrała świetnie, a w środku, w wygodnej i eleganckiej przyczepie na czas koncertu został umieszczony biały, kudłaty pies wielkości średniego królika – Ramonka. Wszyscy cieszyliśmy się, że Ramonce jest w kamperze dobrze, ciepło i smaczno. Tak, Ramonce, bo artystka nawet do kampera nie zajrzała.

Skoro pojawił się wątek, nazwę go,  „Luksus w kulturze” (co jest paradoksalnym zjawiskiem i jednocześnie rzadkim), to warto wspomnieć o Zespole Pieśni i Tańca Wałbrzych który, niczym huba drzewna, współistnieje i działa z WOK. Kiedy w 2007 roku Ministerstwo Kultury przyznało ZPiT dofinansowanie, dzięki któremu zespół mógł wystąpić w Brazylii na festiwalu międzynarodowym, długo szukano pracownika, który pojedzie z zespołem, będzie go wspierał i pomagał. Wybrano pana Wiktora- ówczesnego kierownika działu technicznego. Niestety, nie miałam przyjemności poznać pana Wiktora, ale z opowiadań wiem, że był to człowiek z ogromnym brzuchem i poczuciem humoru, który miał niesamowity dar dostrzegania więcej. „Rzeczywiście – potwierdza dyrektor Buzarewicz i wspomina. „Telefonuje do mnie Wiktor. Z Brazylii, bo przebywał tam wtedy ze ZPiT. Pytam jak jest? A on na to, że tu wszystko jest do góry nogami, nawet słońce zachodzi z drugiej strony…” Dyrektor pewnie był zaskoczony takim wyznaniem, ale to oczywiste. Wiktor przecież był po drugiej stronie półkuli!

To, że Wałbrzyski Ośrodek Kultury staje się  co roku kinem letnim to wiadomo, ale był taki pamiętny czas, kiedy budynek WOK na Białym Kamieniu stał się planem filmowym. Większość wałbrzyszan  pewnie pamięta film „Sztuczki” Andrzeja Jakimowskiego i doskonale zdaje sobie sprawę, że film kręcono w różnych częściach naszego miasta. Przygoda z filmem „Sztuczki” rozpoczęła się od castingu w WOK. Później kręcono sceny w pomieszczeniach WOK na Białym Kamieniu. Ekipa wałbrzyskiego ośrodka entuzjastycznie reagowała na przybycie ekipy filmowej. Było to dla nich ogromne przeżycie (tak mówią). WOK stał się planem filmowym, wszyscy byli zachwyceni i rozemocjonowani. Z niecierpliwością czekano na premierę filmu, aby móc zobaczyć na ekranie znane kąty WOK. Jednak, bywa w życiu aktorów, że mimo ciężkiej pracy, na ekranie nie zostaje zbyt wiele. Tak było też z WOK. Pamiętacie, jak czuła się Weronika Rosatti, którą wycięto  z filmu Agnieszki Holland? Gdyby budynek  WOK mógł odczuwać, pewnie czułby się tak samo… Mimo wszystko, ekipa WOK była zadowolona, bo premiera filmu miała miejsce w kinie „Piaskowa Góra” i została doskonale zorganizowana właśnie przez Wałbrzyski Ośrodek Kultury.  Wszystkich rozpierała duma.

Jest jeszcze kilka rzeczy, z których możemy być dumni.  Na przykład historyczne szachy. I nie mówię tu o używanych  od dwudziestu lat tych samych figurkach (żartuję, jest parę nowych kompletów), ale o zajęciach prowadzonych przez pana Kazimierza Bilińskiego. Pan Kazimierz jest ogromnym pasjonatem szachów. Stworzył nawet nowy system gry – Flampark. Niestety, nic więcej o nim nie potrafię napisać, bo zasady gry są jasne tylko dla wtajemniczonych i zmieniają się z prędkością światła. Jednak Flampark postał pod dachem WOK i z tego też jesteśmy, w pewnym sensie, dumni.

Oj, wiele się wydarzyło przez te dwadzieścia lat. I jeszcze więcej wydarza się teraz. Kto by pomyślał, dwadzieścia lat temu, że Wałbrzyski Ośrodek Kultury będzie miał swoją prywatną Grupę Fire Show. No kto? A tu niespodzianka, dzięki pewnej zapalonej (dosłownie!) pasjonatce tańca z ogniem, w Wałbrzyskim Ośrodku Kultury trenuje grupa ludzi równie zwichrowanych (w pozytywnym sensie), co  autorka zajęć. Mało tego, WOK dzięki grupie Impuls (bo tak nazywają się ci wariaci) stworzył pierwszy na Dolnym Śląsku Festiwal Ognia.

Ale czemu się tu dziwić? Przecież wałbrzyszanie MAJĄ TALENT. Świadczy o tym ogromna liczba osób z Wałbrzycha i okolic, które zgłaszają się co roku do udziału w konkursie Wałbrzych Ma Talent, organizowanym przez WOK od siedmiu lat. Do WOK na terenie Starej Kopalni przyjeżdżają różne ciekawe osobliwości… tfu! OSOBOWOŚCI! I tak gościliśmy tu pana, który wspaniale naśladował dźwięki ptaków albo  ludzi grających na dziwnych niekonwencjonalnych instrumentach (grzebień , butla gazowa). Zauważyłam, że pojawia się też spora grupa osób, które co roku, od siedmiu lat, prezentuje INNY talent! Miałam okazję oglądać ich na castingach i śmiem twierdzić, że Wałbrzych to miasto ludzi z wyobraźnią.

Pracownicy WOK, ze wzruszeniem opowiadają mnóstwo historii mniej lub bardziej śmiesznych, które wydarzyły się w tej instytucji. Wszystkie są ważne, budzą radość, czasem przerażenie i ulgę.  Nie sposób spisać je wszystkie. Jednak miło się słucha o  przygodach gwiazd, wybrykach kabareciarzy, imprezach, które zostały przerwane przez oberwanie chmury lub zakłócone przez strajkujących w mieście nauczycieli.

Wałbrzyski Ośrodek Kultury zorganizował w ciągu dwudziestu lat dwa tysiące imprez lokalnych, regionalnych, ogólnopolskich oraz międzynarodowych. Kilka pokoleń wałbrzyszan brało udział w zajęciach: fotograficznych, szachowych, tanecznych, muzycznych, plastycznych i teatralnych. Tysiące młodych ludzi odkryło tu swoje talenty i pasje.

Niejeden wałbrzyszanin mógłby długo wspominać wydarzenia organizowane przez WOK w ciągu tych dwudziestu lat: Majowe ProWOKacje, Wieczory Miętowe, Wernisaże wiersza i multimedialne, całonocna Mascarade w rytm muzyki klubowej, Turnieje Rycerskie, Letnie Wieczory Kina Plenerowego, Festiwal Ensemble dla koneserów sztuki wyższej niż wysoka, przyjaźń z czeskim Hradcem Kralove, plenery malarskie Waldenburgiensis, Dni Wałbrzycha, Wałbrzych dla WOŚP, PrzeWAŁkę, KopalniaKa, Wałbrzych ma Talent, Spotkania z muzyką cerkiewną, Lato w teatrze, spektakle teatrów amatorskich: Sfinxjego, Figi z makiem, Kabaretu Szydera, Małego Teatru Frędzle, Antraktu…

 

Jest tego sporo, a będzie jeszcze więcej. Wiecie, dlaczego? Bo po dwudziestce dopiero zaczyna się życie! Wałbrzyski Ośrodek Kultury, dziś mieszczący się na terenie Starej Kopalni, wreszcie doczekał się kolejnego wyremontowanego budynku na Piaskowej Górze. Świeżutkiego, pachnącego nowością, zmodernizowanego i picuś glancuś (jak to mówią dwudziestolatki).

Dziesiątego marca nastąpiło jego huczne otwarcie. Uroczyste przecięcie wstęgi odbyło się punktualnie o godz. 12. Na uroczystość przybyli przyjaciele WOK, wszyscy, którzy są lub byli w jakiś sposób z WOK związani oraz włodarze  miasta. Jak przystało na porządna urodzinową imprezę, przybyłych gości poczęstowano tortem.  Wieczorem, dzięki Bibliotece pod Atlantami, która została bliskim sąsiadem Wałbrzyskiego Ośrodka Kultury, w sali eventowej odbyło się spotkanie z Tomaszem Raczkiem – znanym krytykiem filmowym, pisarzem i wydawcą. Tak minął pierwszy dzień trzydniowej imprezy. W kolejnych dniach WOK zamienił się w salę koncertową (wystąpiła Bovska), w salę teatralną i kinową w jednym. Wałbrzyszanie mieli okazję wziąć udział w warsztatach tanecznych prowadzonych przez instruktorki ze słynnej wrocławskiej Street Dance Academy, spróbować swoich sił podczas warsztatów folklorystycznych, a nawet zrobić swój własny teatr cieni!  Mówiąc krótko, Piaskowa Góra została kulturalnie reaktywowana. Ale to nie koniec.  WOK nie zwalnia tempa, a kulturalna reaktywacja wciąż się dzieje!  Wałbrzyszanie już mogą wybierać i przebierać w nowej ofercie WOK, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. I nadal nie jest koniec, bo od nowego sezonu powstanie platforma multimedialno-komunikacyjna. Dzięki totemboxom i nowoczesnym systemom teleinformatycznym, sprzedaż biletów na wydarzenia artystyczne, zajęcia, warsztaty będzie jeszcze łatwiejsza.

Oj długo nie zapomnimy urodzinowej imprezy Piaskowej Góry, szkoda, że urodziny (zwłaszcza te dwudzieste) nie mogą być co tydzień. Pozostaje tylko życzyć Wałbrzyskiemu Ośrodkowi Kultury kolejnych dwudziestu lat.  

Karolina Jefmańska

Fot. własne i użyczone

Zostaw odpowiedź